Wanda / Ja mam 20 lat

Biuro / Wszystkie / Wanda / Ja mam 20 lat

– Tego trzonowca zachować, czy usunąć? Do tego zaawansowane periodontitis… – takie myśli zaprzątały głowę Wandy, studentki Akademii Stomatologicznej. Wracała po zmroku do domu przy ulicy Malczewskiego, w którym niespodziewanie wraz z nią i jej mamą zamieszkały przybyłe z Katowic ciotka wraz z dwunastoletnią siostrą cioteczną.

– Znowu tak późno, zdążę tylko zjeść kolację, może zostało coś poza małpim smalcem i muszę przygotować się do jutrzejszych… – kontynuowała w myślach.

– Aaa! Co się dzieje?!  – krzyknęła przerażona.

Nagle, na wysokości parku Dreszera, coś spadło na Wandę, okręciło się wokół jej ramion, opadło niżej i ścisnęło w pasie. Wanda wypuściła z ręki torebkę, siatkę i pożyczone „Czasopismo Stomatologiczne”. Światło latarni oświetlało sznur, który wpijał się boleśnie w jej ciało.

W ułamku chwili Wanda wszystko zrozumiała. To jak na placu Zbawiciela, tam łapią kobiety na lasso i ciągną w gruzy! To samo tu!

– Ratunku!

Niewidoczna ręka szarpnęła za sznur i pociągnęła Wandę w stronę alejki.

– Ratunku!

Wydawało się, że wokół nikogo nie ma. Z alejki wybiegło dwóch mężczyzn, którzy chwycili Wandę i zaczęli ciągnąć w ciemność parku.

– Chwytaj torebkę, ja mam dziewczynę – krzyknął głos z prawej.

– Nic nie widzę – odpowiedział głos z lewej.

– Tam, na chodniku leży, leć podnieś, szef kazał nie zostawiać śladów – przypomniał ten z prawej.

– Eeee, pod latarnią rzuciła akurat – ociągał się mężczyzna z lewej.

Po chwili wahania puścił jednak Wandę i biegnąc wzdłuż ogrodzenia zbliżył się w stronę torebki. Wanda widziała jak wpadł w snop światła i sięgnął po jej rzeczy. W tym samym momencie do torebki przypadła kobieca postać.

– Niech pan puszcza, to moja torebka – krzyknęła korpulentna pani szarpiąc się z wyrostkiem.

– Odejdź kobieto! Jest moja – nie ustępował mężczyzna.

– Damska jak pan widzi, oddawaj pan! Ludzie, pomocy! Złodziej, rabuś! – zaczęła krzyczeć przeraźliwie kobieta.

Mężczyzna puścił zdobycz i zaczął uciekać w przeciwną stronę.

– Ratunkuuuuuu! – do wrzasku podłączyła się Wanda.

***

Tekst opublikowany w zinie „Teraz to już nie mam marzeń”, pokazanym na wystawie „Ja mam 20 lat” w Muzeum Woli oddział Muzeum Warszawy.

Teksty: Ewa Sularz

Kolaże: Monika Krzesiak