Nela / Ja mam 20 lat

Biuro / Photography / Nela / Ja mam 20 lat

– Alina, ja oszaleję! – powiedział wysoki rudzielec, gdy zbliżyłam się do budki telefonicznej. Stał oparty o drzwiczki i palił papierosa. Na szyi zawiązaną miał niedbale apaszkę, ubrany był w częściowo rozpiętą jasną koszulę w brązową kratę i lekkie lniane spodnie z podwiniętymi nogawkami. Wyglądał, jakby w tej pozycji spędził cały dzień, ze słońcem i w dobrym nastroju.

– Miło, w przeciwieństwie do mnie – pomyślałam poirytowana i tym mniejszą miałam ochotę, by odpowiedzieć na zaczepkę. – Gagatek musiał mnie podsłuchać któregoś dnia…

Niemal go staranowałam i niespeszona weszłam do budki.

– Alina, ja oszaleję! – zasmucona po raz kolejny zdałam przyjaciółce relację z koszmarnego dnia w nowej pracy. – Kolejowe Zakłady Gastronomiczne to miejsce, które musi sobie poradzić beze mnie. Czy ktoś mnie pytał o zdanie, gdy je zakładano? Czy przypadek, który sprawił, że tam trafiłam określa mój los na dobre? Znów przez cały dzień przepisywałam menu: kompot, kompot, kompot, sto razy kompot. To jest tragiczne! Alina, co ja mam zrobić?  Słucham? Dobrze. Tak, zobaczymy się wieczorem. Idę teraz po mamę do pracy, cześć.

O ścianę budki telefonicznej w dalszym ciągu opierał się nieznajomy. Gdy wyszłam na ulicę, usłyszałam:

– Zjawiła mi się nieczekana,

jakgdyby owa z bajek panna,

o której opowiadał dziad,

co lśniła jak zorza poranna,

złocąc pienistej wody spad.*

– Phi, poeta – rzuciłam.

– Teraz czasy dla atletów raczej niż poetów – puścił do mnie oko – Czemuś jednak służy ta literatura… Pani w tę sama stronę jak widzę. Kawa musi być…

 

* Wissarion Sajanow, „Warszawa”, w tłum. Remigiusza Kwiatkowskiego

***

Tekst opublikowany w zinie „Teraz to już nie mam marzeń”, pokazanym na wystawie „Ja mam 20 lat” w Muzeum Woli oddział Muzeum Warszawy.

Teksty: Ewa Sularz

Kolaże: Monika Krzesiak