Irena / Ja mam 20 lat

Biuro / Wszystkie / Irena / Ja mam 20 lat

– Dzisiejszy wieczór w kawiarni, a jutro cały dzień na Legii… To dopiero życie! – wykrzyknęła Irena.

– Czy ty oszalałaś córeńko? Dopiero weszłaś do domu! Po tylu miesiącach.

– Mamo, nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa! Nie usiedzę na miejscu. Tyle zmian. Warszawa to już niemal całkiem inne miasto. Choć z drugiej strony nowe tramwaje, ale ten sam ścisk, nowe budynki, ale ciągle pełno ruin dookoła. No i ten pałac…

– Pałac rośnie, a dookoła wielki rezerwat zniszczeń.

–  Mamo, dlaczego jesteś taka zrezygnowana?

– Za dużo tych zmian i niepokoju. Każdy dzień to walka – o bukiet warzyw na straganie, o paczkę rajstop, o lekarstwa w aptece. A mimo to w tabelkach i rubrykach, które mam na monotypie, wszystko szybuje. Jakbym żyła w dwóch światach.

– No to dla poprawy humoru opowiem ci zabawną anegdotę. Gdyby nie rok we Wrocławiu chyba jeszcze nie miałabym pomysłu na to, co chcę projektować. Musisz wiedzieć, że w mieście panuje wielki ruch, ale inny niż tutaj. Tam miałam wrażenie, że każdy błądzi, biega, nie może trafić gdzie trzeba. Sama pytając o nazwy ulic byłam kierowana w sprzeczne strony. Wyburzają, budują, zmieniają nazwy placów i ulic. Pewnego dnia na przystanku autobusowym zapytałam o ulicę, przy której mieścił się pawilon wystawowy, a ja chciałam obejrzeć projekty współczesnych mebli, między innymi krzesło Sarenka, zaprojektowane przez profesora Wincze. Jeden pan powiedział, że niedaleko na wschód, a drugi, używając dawnej nazwy wytłumaczył, że to ulica w centrum bardziej na zachód. I zaczęła się sprzeczka. Że pan brunet z wąsem ma złe zamiary i chce mnie wywieźć tym autobusem na koniec miasta, a znów blondyna część zaczęła wyzywać od Niemców. Powstało niesłychane zamieszanie. W końcu podeszli dwaj milicjanci, wylegitymowali nas i zapytali o początek awantury. Tym razem obydwaj panowie solidarnie wskazali na mnie. Na pytanie milicji skąd jestem i czego szukam, przestraszona odpowiedziałam, że z Warszawy, studiuję tu i jadę obejrzeć krzesło Sarenkę.

– Sarenkę? Chyba mamy tu prawdziwą warszawską Syrenkę. Kto słyszał o takim krześle?! Oj Syrenko i po co było robić tyle zamieszania…

– Mamo – bujany fotel w kształcie Syrenki! To będzie hit!

 

***

Tekst opublikowany w zinie „Teraz to już nie mam marzeń”, pokazanym na wystawie „Ja mam 20 lat” w Muzeum Woli oddział Muzeum Warszawy.

Teksty: Ewa Sularz

Kolaże: Monika Krzesiak